DLACZEGO RELIGIA CHRZEŚCIJAŃSKA JEST UWAŻANA ZA WYJĄTKOWĄ

Powyższe pytanie wydaje się być postawione niejako „z boku” przez przygodnego obserwatora, który nie identyfikuje się z chrześcijaństwem. Odpowiedź, którą mogę dać, jest natomiast odpowiedzią „od środka”; nie mówię więc, że religia chrześcijańska uważa się za wyjątkową, ale że moja religia jest naprawdę wyjątkowa. Nie jest to kwestia opinii, czyjegoś widzimisię kadzielnica. Wyjątkowość chrześcijaństwa wśród innych religii jest potwierdzona konkretnymi faktami. Zwrócimy uwagę na dwa spośród nich, które leżą u podstaw tej wyjątkowości i mają swoje źródło w Piśmie Świętym.

Wybranie

Stary Testament w jednoznaczny sposób wskazuje na wyjątkowe miejsce Izraela w historii zbawienia. Izrael jest Narodem Wybranym, czyli wyjątkowym w oczach Boga. Bóg mówi, wybrałem was sobie, choć byliście narodem najmniejszym na ziemi; spośród was wyjdzie Mesjasz, który przyniesie zbawienie światu.

To wybranie, o którym mówi Stary Testament, w Nowym Przymierzu nabiera nowego znaczenia. Nie dotyczy już jednego narodu, ale ogarnia tych wszystkich, którzy odpowiedzieli na wezwanie obiecanego Mesjasza – Jezusa Chrystusa. Czy ktoś, kto został wybrany, nie jest wyjątkowy?

Syn Boży

Żadna inna religia nie spotkała Boga, tak jak to zostało dane nam, chrześcijanom. Chrześcijaństwo bierze swój początek od Jezusa – Syna Bożego, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia sprzęt liturgiczny. Właśnie to spotkanie człowieka z Bogiem poprzez Jego Syna, który przychodzi na świat, ukazuje niezwykłość doświadczenia wiary, które ma miejsce w chrześcijaństwie. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1, 1). To początkowe zdanie Listu do Hebrajczyków, przytoczone już przy okazji pytania o sens misji, pokazuje w zupełnie wyjątkowy sposób rolę, jaką chrześcijaństwo odgrywa w odniesieniu do religii żydowskiej, a poprzez to także wobec wszystkich religii świata. Chrześcijaństwo jest jedyną religią, która ma – można by rzec – bezpośrednie doświadczenie Boga. Czy można sobie wyobrazić, że wydarzy się coś bardziej wyjątkowego?

CZY MUZUŁMANIN ALBO BUDDYSTA MOŻE BYĆ ZBAWIONY

Pytanie jest trafne i dotyczy sprawy istotnej – zbawienia człowieka. Pytania trafne domagają się jasnej i zdecydowanej odpowiedzi. I stąd udzielam jej na samym początku: intencją Pana Boga jest zbawienie każdego człowieka. Misja odkupieńcza Syna Bożego nie zacieśnia się tylko do niektórych ludzi, lecz odnosi się do wszystkich. Trudno byłoby pogodzić miłość Pana Boga z ograniczeniem jej tylko do niektórych ludzi. Jedną z cech, przymiotów Bożych jest to, że są one powszechne i bezwarunkowe. Powszechność oznacza, że atrybuty Pana Boga odnoszą się do wszystkich ludzi i w każdym czasie, a nieuwarunkowanie wskazuje na pełną autonomię w istnieniu Pana Boga. Określenie św. Jana Apostoła: „Bóg jest miłością” dotyczy zatem wszystkich łudzi lichtarze.

Pan Bóg objawia miłość wobec wszystkich ludzi. Wynikające z tego formy religijne przybierają różne kształty; nie bez znaczenia dla nich jest środowisko kulturowe (buddyzm, islam). Dla religii najistotniejsza jest jednak sprawa relacji między Bogiem i człowiekiem, obrazu świata i praktykowanych obrzędów. Tutaj możemy przytoczyć słowa Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich: „Buddyzm w różnych swych formach uznaje całkowitą niewystarczałność tego ziemskiego świata i naucza sposobów, którymi ludzie w duchu pobożności i ufności mogliby albo osiągnąć stan doskonałego wyzwolenia, albo dojść, czy to o własnych siłach, czy z wyższą pomocą, do najwyższego oświecenia” (DRN 23); „Kościół spogląda z szacunkiem również na mahometan, oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi” (DRN 3). Należy dodać, że islam nawiązuje do postaci Abrahama, czci Maryję i uznaje Jezusa za proroka.

Spoglądając z szacunkiem na buddyzm i islam, wiedząc, że obraz świata wynika z rodzimej kultury, a obrzędy religijne zmierzają do łączności z Bogiem (islam) lub do doskonalenia człowieka (buddyzm), należy stwierdzić, że przynależenie do tych religii nie stoi w sprzeczności ze zbawieniem w ujęciu chrześcijańskim. Podstawowe normy moralne, zaszczepione przez Stwórcę, są jednakowe dla wszystkich, a ich przestrzeganie prowadzi do osiągnięcia wiecznego szczęścia. Znaczącym tekstem Kościoła jest fragment wspomnianej już Deklaracji: „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych, prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” (DRN 2).

Cechą szczególną chrześcijaństwa, mającą wpływ na relacje w stosunku do religii niechrześcijańskich, jest przekonanie o posiadaniu pełni łaski i prawdy. Wyrasta ono z niespotykanego zaangażowania się Pana Boga w odkupienie człowieka sygnaturki. Objawienie judeochrześcijańskie i fakt Wcielenia Syna Bożego są tego dowodem.

Znaczenie odegrały również kultura grecko-rzymska i starożytna filozofia, które były pomocne w formowaniu wiary i obrzędów liturgicznych. To właśnie z tego przekonania o miłości Pana Boga, posiadaniu pełni łaski i prawdy rodzi się postawa misyjna. Nie jest ona pogardą dla innych religii, lecz postawą pragnienia, by zdążać do zbawienia taką drogą, jaką ukazał sam Zbawiciel.

 

Absolutyzm a konserwatyzm

Kościół opiera wiarę na Bożym objawieniu, zawartym w Piśmie Świętym, Tradycji i nauczaniu Kościoła. Jest to depozyt wiary, chroniony przez Kościół i przekazywany przez ewangelizację i katechezę. Tutaj rodzi się pytanie o postawę człowieka, który dokonuje „swoistej weryfikacji prawd wiary” i daje posłuch tylko niektórym prawdom wiary. Takie stanowisko dotyczy zwłaszcza norm moralnych. Ta postawa jest nacechowana absolutyzmem, czyli nastawieniem promującym możliwość dokonywania słusznych wyborów przez samą osobę i poczuciem własnej nieomylności. Takie stanowisko można skonfrontować z podejściem konserwatywnym, o którym pisze Odo Marquard, współczesny niemiecki filozof: „Ludzie nie są istotami absolutnymi, lecz skończonymi. Ani nie żyją, ani nie wybierają swego życia – w każdym razie przeważnie – w sposób absolutny: muszą bowiem umrzeć; mówiąc za Heideggerem: są ku śmierci. Ich życie ma swój kres: vita brevis. Aby wybór mógł być absolutny, życie ludzkie trwa zbyt krótko; mówiąc najprościej: ludzie nie mają po prostu dość czasu, aby to, czym już – przypadkowo – są wybrać w sposób absolutny lub odwołać i aby w zamian wybrać coś zupełnie innego i nowego, i to wybrać w sposób absolutny: ich śmierć zawsze następuje szybciej niż ich absolutny wybór. Programowi absolutyzacji człowieka sprzeciwia się zatem jego – naznaczona śmiertelnością – rzeczywistość”4.

Powyższy tekst ukazuje nam kilka ważnych spraw. Człowiek nie jest bytem absolutnym, choć dzisiaj często słyszy się glosy o absolutnych, nieskończonych możliwościach człowieka. Znakomitą weryfikację postępowania człowieka stanowi krótkość jego życia, która powoduje, że pewnych decyzji nie można poprawić lub z nich się wycofać. Nie można również naszych ludzkich decyzji skonfrontować z rzeczywistością tak by nabrać pewności. Ludzkie życie zakłada całą gamę prawd i wyborów, na których się opieramy, które przyjmujemy, a w kwestiach wiary opieramy się na Bogu, będącym samą Prawdą.

Zaznaczę jeszcze, iż pogląd Marquarda nie jest tradycjonalizmem, wyniosłym opiewaniem historycznej sytuacji, stanowiącej wzorzec dla współczesności. To konserwatyzm głoszący ograniczoność człowieka i jego wolności. Człowiek nie jest w stanie być absolutnie wolny i decydować o wszelkich sprawach. Analogicznie rzecz ma się z wiarą. Przyjmujemy prawdy głoszone przez Kościół na zasadzie zaufania Bogu i Kościołowi, przekazującemu zbawcze orędzie. Czy w takiej sytuacji mamy do czynienia z wolnością? Tak! Lecz nie na zasadzie ustalania prawd wiary, ich poprawiania czy wybiórczego przyjmowania, lecz na zasadzie przyjęcia z wiarą nauki Kościoła. Jest to zatem wolność polegająca na zaufaniu Bogu i Kościołowi, wolność dostosowania życia do usłyszanej nauki, wolność pójścia za Bogiem. Znaczenie ufności i autorytetu w życiu nie pozbawia przecież wolności, a raczej pomaga w nawiązaniu i pogłębianiu relacji między osobami. Podobnie rzecz ma się z wiarą. Ufność okazana Bogu i Kościołowi nie prowadzi do zaprzeczenia wolności. To wolność sprawia, że człowiek powierza się Bogu, kieruje się Jego nauką a relację wobec Boga uznaje za wiarę i miłość.

Błędny decyzjonizm

Wolność jest często sprowadzana do aktu podejmowania decyzji. Stojąc przed wyborem, człowiek decyduje: „tak” lub „nie”. Ciekawą myśl o niewystarczalności tego stanowiska podsuwa nam kard. J. Ratzinger. „Nie jest tak, że mogę powiedzieć jedynie »tak« bądź »nie«. Zasadniczo rzecz biorąc, jesteśmy zatem zdania, że gdy człowiek nie mówi »nie« wobec zła, jest już pozbawiony wolności, że dochodzi wówczas do wypaczenia wolności. Wolność swą wielką twórczą przestrzeń znajduje wszak dopiero w sferze dobra. Miłość jest twórcza, prawda jest twórcza – dopiero w tej sferze otwierają się mi oczy, dopiero tam mogę poznać tak wiele spraw”1. Choć powołaniem człowieka jest odrzucać zło i wybierać dobro, to nie jest to jednak decyzjonizm, w którym wiara sprowadza się do nieustannego wypowiadania „tak” lub „nie”.

Oddajmy ponownie głos kard. J. Ratzingerowi: „Gdy patrzymy na życie wielkich ludzi, na życie świętych, możemy dostrzec, jak w biegu dziejów twórczo ujawniają oni zupełnie nowe możliwości ludzkie, których nigdy nie zauważyliby wewnętrznie ślepi czy tępi. Innymi słowy, wolność rzeczywiście przejawia swe działanie, gdy w wielkiej sferze dobra rozwija coś jeszcze nieodkrytego, poszerzając nasze możliwości. Natomiast zatraca samą siebie, gdy uważa, że swą wolę potwierdza tylko przez negowanie. W takiej sytuacji bowiem używam swej wolności, ale jednocześnie ją wypaczam”2.

Wolność zatem to nie tylko decyzjonizm, lecz to realizowanie dobra. Być wolnym, to wejść na drogę realizacji człowieczeństwa i pełnienia woli Bożej. Wolność wiary świętych pokazuje nam świat Boga, świat niezrozumiały dla tych, którym wiara kojarzy się wyłącznie z zakazami. Jest to świat niedostępny dla ludzi bojących się, że Bóg odbierze im część życia, że będzie żądał nieustannych poświęceń. Wolność będąca realizowaniem dobra to nie jedynie prosty, jednorazowy wybór, lecz pójście za Bogiem drogą prowadzącą człowieka do świętości. Tak pojmowana wolność wymaga nieustannego słuchania Boga i siły w kroczeniu za Jego głosem, co wyraża się w sformułowaniu: „być posłusznym Bogu w wierze”.